Dzisiejszy post będzie o książce którą właśnie czytam.
Jej tytuł to ''przełamać noc''. Książka jest wspaniała.
Opowiada o tym jak dziewczynka o imieniu Elizabeth dorasta w rodzinie w której i mama i tato biorą narkotyki.
Nie mogą przestać ich brać. Ona od najmłodszych lat patrzy na to i nie może nic zrobić.
W wieku pięciu lat idzie do przedszkola. Dzień wcześniej jej mama zcięła jej grzywkę..Dosyć nieudolnie ponieważ przed tym zanim zcieła córce grzywkę brała narkotyki.
Z Liz śmiali się w szkole i szydzili z niej.
Ona wiedziała od najmłodszych lat,że jest bardziej dojrzała niż reszta. Dlaczego? Może dlatego,że w wieku Oprócz tego,że w szkole nie radziła sobie dobrze, to jej mama zaczęła ćpać jeszcze więcej. Dziewczynka żeby o tym wszystkim nie myśleć wychodziła na całe dnie z domu i wracała dopiero wieczorem.
Jej mama z dnia na dzień coraz bardziej chorowała. Zaczęła mieć omamy.. Zabrano ją do szpitala psychiatrycznego.
Po powrocie przez mniej więcej dwa tygodnie było dobrze. nie brała narotyków. Po prostu była zdrowa.
Potem zaczynało się od nowa.
Liz zaczęła myśleć,żeby znaleźć sobie pracę.. Żeby mieć na coś do jedzenia.
Po części jej się udało. ale nie na długo...
Po pewnym czasie jej mama zaczęła spotykać sięz różnymi mężczyznami. I ćpała jeszcze więcej. Bez przerwy.
Poznała bogatego mężczyznę który zgodził by zamieszkała z nim w lepszej dzielnicy. Zabrała swoje rzeczy i wyniosła się.Liz została z tatą.
Niestety niedługo po tym zabrano ją do poprawczaka gdyż nie pojawiała się w szkole..
Przebywała tam trzy miesiące. Potem przeprowadziła się do mamy. Z początku było wszystko dobrze. Zaczęła chodzić do gimnazjum. Zaczęto ją zauważać,lubić.. Miała swoją ''paczkę''.
Dowiedziała się że jej mama jest zarażona wirusem HIV i że umrze.
To załamało dziewczynę.. Zaczęła nie pojawiać się w szkole. Zaczęto grozić jej że wróci do poprawczaka...
Nie zwracała na to uwagi. Miała dosyć wszystkiego...
Uciekła z domu.
Przebywała na ulicy ze swoją przyjaciółką Sam. Poznała chłopaka. Zaczęli we trójkę wałęsać się po ulicach.
Pewnego dnia zadzwoniono do niej,że jej mama nie żyje.
Poszła na pogrzeb. Postanowiła się poprawić.
I udało się.
Chociaż było bardzo trudno.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Dlaczego o tym? Cóż.Bardzo często jest tak,że ludzie narzekają na swoje życie. Z byle jakich powodów robią wielkie afery.
Powinniśmy popatrzeć na siebie i przez chwilę zastanowić się nad tym co mamy zamiar osiągnąć..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz